zbiorpraw

Apr 3, 2016 at 15:30 o\clock

Gospodarstwo w orzeczeniu sądu

Sąd Okręgowy, uwzględniając dostępne informacje odnośnie wielkości gospodarstwa, rodzaju upraw, liczby domowników i faktu pobierania przez ubezpieczonego nauki w innej miejscowości wskazał, że nie neguje okoliczności, iż ubezpieczony pomagał w pracach prowadzonych w gospodarstwie należącym do jego rodziców, ale nie można uznać za udowodniony wymiar czasowy tych prac wynosił co najmniej 4 godziny dziennie - w okresach innych niż okresy wakacji i spiętrzenia prac w związku z wykopkami i zbiorem buraków, szacowanych na 3 do 4 miesięcy w roku. Wykonywanie przez ubezpieczonego pracy w gospodarstwie rolnym rodziców - w okresach innych niż wyżej wyróżnione (w wakacje, przy zbiorze buraków i ziemniaków) - w wymiarze wynoszącym co najmniej 4 godziny dziennie, nie było ani możliwe ani konieczne. Takiej oceny Sąd dokonał uwzględniając w pierwszej kolejności stosunkowo niewielką powierzchnię gospodarstwa rolnego rodziców ubezpieczonego, dochody z prowadzenia którego, nie były głównym źródłem utrzymania rodziny. Uwzględniono także rodzaj i rozmiar upraw, ilość i rodzaj inwentarza, a także ilość osób pracujących na tym gospodarstwie, w szczególności okoliczność, że w pracach pomagał również młodszy brat ubezpieczonego mieszkający z rodzicami oraz przyjętą organizację pracy, tj. korzystanie z pomocy innych osób dysponujących maszynami rolniczymi. Nie można również zapominać, iż prace w gospodarstwie wykonywała przede wszystkim matka ubezpieczonego, która nie pracowała zawodowo w żadnym zakładzie pracy, a w pracach na gospodarstwie pomagał jej w czasie wolnym od pracy zawodowej ojciec E. S. Twierdzenia ubezpieczonego, że to jego głównie obciążała powinność pracy w gospodarstwie, nie pozwalają na wyeliminowanie możności (a w konsekwencji faktu) świadczenia pracy także przez innych domowników. Brak bowiem podstaw do przyjęcia założenia o nierównomiernym obciążeniu domowników pracami w przedmiotowym gospodarstwie. Nadto, ubezpieczony w spornym okresie był uczniem Liceum (...) w L., oddalonego o około 10 km od jego miejsca zamieszkania. Nauka w szkole trwała od poniedziałku do soboty. Wnioskodawca do szkoły dojeżdżał rowerem lub motorowerem, co zajmowało mu około 0,5 godz. w jedną stronę. Obowiązki ucznia nie ograniczają się do odbycia podróży do szkoły i obecności na lekcjach. Do obowiązków tych należy także odrabianie zadań domowych i nauka w domu, co także wymaga określonej ilości czasu poświęconego na te czynności. W konsekwencji ocena możliwości czasowych ubezpieczonego w spornym okresie prowadzi do wniosku, że stałe świadczenie przez niego pracy w gospodarstwie rolnym rodziców, w wymiarze wynoszącym co najmniej 4 godziny dziennie - w okresach innych niż wakacje i dodatkowo okresy spiętrzenia prac związane z wykopkami i zbiorem buraków-było praktycznie niemożliwe. Jest to przy tym ocena niezależna od oceny, że z uwagi na wielkość i rodzaj gospodarstwa oraz liczbę domowników wykonywanie pracy w takim wymiarze nie było też konieczne. Czas poświęcany przez ubezpieczonego na dojazd i obecność w szkole ocenić należy na 8 godzin dziennie (za wyjątkiem sobót) i doliczając do tego 8 godzinny okres wypoczynku nocnego (snu) uzyskuje się 16 godzin. Pozostałe 8 godzin to czas w którym ubezpieczony spożywał posiłki, realizował konieczne czynności dnia codziennego uczył się w domu bądź odrabiał lekcje czy też odpoczywał (co uznać należy za również konieczne jak każdą z pozostałych czynności) jak też spotykał się z rówieśnikami czy realizował obowiązki rodzinne - inne niż praca w gospodarstwie. Łączny wymiar tych czynności na pewno przekracza 4 godzinny dziennie, co implikuje tezę, że czas, który ubezpieczony mógł poświęcić na pracę w gospodarstwie musiał być krótszy od 4 godzin. W realiach sprawy możliwe było zaliczenie tylko okresów pracy w wakacje i okresów spiętrzenia się prac związanych z wykopkami i zbiorem buraków, których długość należy szacować na 3 do 4 miesięcy w roku. Uwzględniając długość okresu, który ubezpieczony wykazał na etapie postępowania przed organem rentowym (23 lata i 8 dni okresów składkowych i nieskładkowych) stwierdzić należy, że wskazany okres nie wystarcza do uzupełnienia stażu ubezpieczeniowego wnioskodawcy do wymaganych 25 lat. Mając na uwadze wskazane okoliczności, w ocenie Sądu Okręgowego ubezpieczony nie spełnił wszystkich warunków do uzyskania emerytury w obniżonym wieku emerytalnym.
Z tej przyczyny Sąd Okręgowy na podstawie art. 477 (14) § 1 k.p.c. oddalił odwołanie.
Z rozstrzygnięciem Sądu Okręgowego nie zgodził się ubezpieczony. skuteczny adwokat z Łodzi

Jun 21, 2015 at 12:34 o\clock

Wykładnia art. 24 § 1 pkt 5 k.p.a.

Kontrola sądu administracyjnego, zgodnie z art. 1 § 1 i 2 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. Prawo o ustroju sądów administracyjnych (Dz. U. Nr 153, poz. 1269 z późn. zm.) i art. 3 § 1 i § 2 pkt 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (tekst jedn.: Dz. U. z 2012 r. poz. 270 - dalej p.p.s.a.) polega na badaniu zgodności z prawem zaskarżonych aktów administracyjnych. Kontrola ta sprowadza się do zbadania, czy w toku rozpoznania sprawy organy administracji publicznej nie naruszyły prawa materialnego i procesowego w stopniu istotnie wpływającym na wynik sprawy. Przy czym ocena ta jest dokonywana według stanu i na podstawie akt sprawy istniejących w dniu wydania zaskarżonego aktu. Na podstawie art. 134 § 1 p.p.s.a., w postępowaniu sądowoadministracyjnym obowiązuje zasada oficjalności. Zgodnie z jej treścią, sąd nie jest związany zarzutami i wnioskami oraz powołaną ich podstawą prawną w skardze. Oznacza to, że sąd zobowiązany jest do wzięcia z urzędu pod uwagę wszelkich naruszeń prawa, w tym także tych niepodnoszonych w skardze.
Zaskarżona decyzja podlegała uchyleniu, albowiem została wydana z naruszeniem prawa dającym podstawę do wznowienia postępowania administracyjnego - art. 145 § 1 pkt 1 lit. b p.p.s.a.
W rozpoznawanej sprawie bezspornym jest, że: decyzją z dnia 26 sierpnia 2013 r. znak. (...) na podstawie art. 138 § 1 pkt 1 w zw. z art. 156 § 1 pkt 2 oraz art. 158 § 1 k.p.a. Samorządowe Kolegium Odwoławcze w K., w wyniku ponownego rozpoznania sprawy odmówiło uchylenia decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego w K. z dnia 11 czerwca 2013 r. (...), którą to decyzją przedmiotowe Kolegium odmówiło stwierdzenia nieważności wydanej przez siebie decyzji z dnia 28 kwietnia 2008 r. znak (...)
Jak wynika z treści komparycji decyzji z dnia 26 sierpnia 2013 r. znak.(...) członkiem składu Kolegium, który wydał przedmiotowe rozstrzygnięcie była m.in. W. K.-B.,.
Równocześnie analiza akt sprawy wskazuje, iż W.K.-B. była także członkiem składu Samorządowego Kolegium Odwoławczego w K., który wydał kontrolowaną w ramach postępowania nadzwyczajnego decyzję z dnia 28 kwietnia 2008 r. znak (...). Rozstrzygnięcie sprawy sprowadza się zatem do odpowiedzi czy ww. członek składu SKO powinien w takiej sytuacji procesowej podlegać wyłączeniu. W tym celu należy podkreślić, iż instytucja wyłączenia ma podstawowe znaczenie dla gwarancji prawnych prawidłowości decyzji administracyjnych oraz jest elementem sprawiedliwości społecznej. Elementem standardu sprawiedliwej procedury w postępowaniu przed organami władzy publicznej, w szczególności przed organami powołanymi w celu rozstrzygania o sytuacji prawnej jednostki, jest konieczność zapewnienia szeroko rozumianej niezależności tych organów.
Jedną z przesłanek obligatoryjnego wyłączenia pracownika i członka organu kolegialnego od udziału w postępowaniu jest okoliczność, że brał on udział w wydaniu zaskarżonej decyzji (art. 24 § 1 pkt 5 k.p.a.). Ratio legis tego przepisu było uniknięcie sytuacji, w której pracownik raz już uczestniczący w czynnościach postępowania administracyjnego i mający przez to ugruntowany pogląd na stan faktyczny sprawy (jeżeli brał udział wyłącznie w postępowaniu dowodowym), czy też na sposób rozstrzygnięcia sprawy (gdy wydawał decyzję z upoważnienia organu), byłby niejako determinowany przez swoje wcześniejsze doświadczenia związane z udziałem w postępowaniu (W. Chróścielewski: glosa do uchwały NSA z dnia 22 lutego 2007 r. sygn. akt II GPS 2/06, ZNSA 2007, nr 3, s. 137).
Osobiste zainteresowanie pracownika określonym sposobem załatwienia sprawy stwarza niebezpieczeństwo stronniczego, sprzecznego z celem postępowania rozstrzygnięcia, nieopartego na obiektywnej ocenie sprawy (por. wyrok składu siedmiu sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 10 marca 2009 r. II OPS 2/09, ONSAiWSA 2009/4/60).
Znajdujący w niniejszej sprawie zastosowanie art. 24 § 1 pkt 5 k.p.a. stanowi, iż pracownik organu administracji publicznej podlega wyłączeniu od udziału w postępowaniu w sprawie, w której brał udział w wydaniu zaskarżonej decyzji http://www.organisciak.pl/
Istnienie podstaw wyłączenia członków organu kolegialnego od orzekania w sprawie wniosku o stwierdzenie nieważności decyzji, jeżeli członkowie ci orzekali w trybie zwykłym w tej sprawie nie wywołuje rozbieżności w orzecznictwie oraz doktrynie.
Zgodnie z utrwalonym w tym zakresie orzecznictwem sądów administracyjnych wykładnia art. 24 § 1 pkt 5 k.p.a. dokonana w zgodzie z art. 7 i art. 8 k.p.a. wymaga, aby pod pojęciem "sprawy w której brał udział w wydaniu zaskarżonej decyzji" rozumieć również sytuację, w której członek organu kolegialnego kontroluje w trybie rozpoznawania wniosku o stwierdzenie nieważności decyzji, prawidłowość wydanej z jego udziałem decyzji w postępowaniu zwyczajnym. Kontrola decyzji w trybach nadzwyczajnych ograniczona jest do określonych przesłanek, jednak zasada praworządności wymaga, aby tej oceny dokonał bezstronny organ. (por. wyrok WSA w Rzeszowie z dnia 12.01.2012 sygn. akt I SA/Rz 758/11 publ. LEX nr 1107549., wyrok WSA w Warszawie z dnia 4 listopada 2011 r. sygn. akt IV SA/Wa 1489/11, wyrok WSA w Białymstoku z dnia 13 października 2011 r. sygn. akt II SA/Bk 469/11- wszystkie orzeczenia powołane w uzasadnieniu dostępne są również w bazie orzeczeń: cbois.nsa.gov.pl)
Mając na uwadze powyższe, należy wskazać, iż biorąca udział w wydaniu decyzji z dnia 26 sierpnia 2013 r. znak. (...) członek SKO w K. W.K.-B. była z mocy art. 24 § 1 pkt 5 k.p.a. wyłączona od orzekania w sprawie, albowiem wydając przedmiotową decyzję dokonywała ona kontroli w trybie art. 156 § 1 w zw. z art. 157 § 1 k.p.a. decyzji wydanej także ze swoim udziałem tj. decyzji z dnia 28 kwietnia 2008 r. znak (...).
W myśl art. 145 § 1 pkt 3 k.p.a., w sprawie zakończonej decyzją ostateczną wznawia się postępowanie, jeżeli decyzja wydana została przez pracownika lub organ administracji publicznej, który podlega wyłączeniu stosownie do art. 24, art. 25 i art. 27 k.p.a.
Natomiast zgodnie z art. 145 § 1 pkt 1 lit. b p.p.s.a. sąd, uwzględniając skargę na decyzję, uchyla ją w całości albo w części, jeżeli stwierdzi naruszenie prawa dające podstawę do wznowienia postępowania administracyjnego. Oznacza to, że w sytuacji wystąpienia jednej z przesłanek wznowieniowych, określonych w przepisach ustawy - Kodeks postępowania administracyjnego, sąd administracyjny jest zobligowany do wydania rozstrzygnięcia, o którym mowa w powołanym wyżej przepisie.
W sprawie niniejszej wystąpiła przesłanka wznowienia postępowania administracyjnego, co skutkowało wyeliminowaniem zaskarżonej decyzji z obrotu prawnego. Na obecnym etapie Sąd nie mógł rozpatrzyć merytorycznych zarzutów skargi, bowiem rozstrzygnięcie zostało podyktowane wyłącznie względami procesowymi.
Rozpoznając sprawę ponownie organ winien mieć na uwadze, iż w postępowaniu w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji nie mogą brać udziału osoby, które wydały decyzję będącą przedmiotem tego postępowania.

May 16, 2015 at 18:59 o\clock

Odwołanie od decyzji organu rentowego jako pozew

Decyzją z dnia 16 marca 2012 r. Zakład Ubezpieczeń Społecznych Oddział w P. ustalił M. S. kapitał początkowy.
M. S. złożyła w dniu 5 kwietnia 2012 r. odwołanie od tej decyzji i wniosła o ponowne przeliczenie kapitału początkowego. Zakwestionowała przyjęcie w okresie od 21 sierpnia 1972 r. do 31 maja 1979 r., od 1 czerwca 1979 r. do 10 kwietnia 1981 r. i od 10 kwietnia 1981 r. do 13 grudnia 1981 r. wynagrodzeń minimalnych, gdy ze świadectw pracy wynika, że pobierała wyższe wynagrodzenie.
ZUS wniósł o oddalenie odwołania.
Zaskarżonym wyrokiem z dnia 13 maja 2013 r. Sąd Okręgowy w Płocku w punkcie 1. zmienił zaskarżoną decyzję z dnia 16 marca 2012 r. w ten sposób, że ustalił ponownie kapitał początkowy M. S. przyjmując do obliczenia podstawy wymiaru kapitału początkowego oraz wyliczenia wskaźnika wysokości tej podstawy przeciętną podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne z 20 lat kalendarzowych tj. z lat 1970-1979, 1981, 1990-1998 i ustalił wskaźnik wysokości podstawy wymiaru kapitału początkowego na 63,03%. W punkcie 2 wyroku Sąd Okręgowy zmienił decyzję organu rentowego z dnia 22 marca 2012 r. w ten sposób, że obliczył M. S. od dnia 1 grudnia 2011 r. wysokość emerytury zgodnie z art. 26 ustawy o emeryturach i rentach z FUS przyjmując: kwotę składki zaewidencjonowanej na koncie z uwzględnieniem waloryzacji w wysokości 68.551,84 zł, kwotę zwaloryzowanego kapitału początkowego w wysokości 303.325,07 zł i średnie dalsze trwanie życia w wymiarze 228,30 miesięcy.
Sąd Okręgowy oparł swoje rozstrzygnięcie na następujących ustaleniach i rozważaniach:
W dniu 30 grudnia 2011 r. M. S. złożyła w organie rentowym wniosek o emeryturę. W okresie od 21 sierpnia 1972 r. do 31 maja 1979 r. ubezpieczona była zatrudniona w Zespole (...) w G. Była wynagradzana według stawki godzinowej i miała prawo do dodatku stażowego w wysokości 5% po przepracowaniu 5 lat. Opierając się na opinii biegłego z zakresu księgowości Sąd Okręgowy ustalił, że M. S. za rok 1972 osiągnęła wynagrodzenie w wysokości 9.520 zł, za rok 1973 osiągnęła wynagrodzenie w wysokości 27.300,40 zł, za rok 1974 osiągnęła wynagrodzenie w wysokości 30.368 zł, za rok 1975 osiągnęła wynagrodzenie w wysokości 30.394 zł, za rok 1976 osiągnęła wynagrodzenie w wysokości 30.628 zł, za rok 1977 osiągnęła wynagrodzenie w wysokości 31.133,70 zł, za rok 1978 osiągnęła wynagrodzenie w wysokości 31.913,70 zł, a za rok 1979 osiągnęła wynagrodzenie w wysokości 13.295,10 zł. Dalej Sąd Okręgowy ustalił, że w okresie od 1 czerwca 1979 r. do 10 kwietnia 1981 r. M. S. pracowała w Spółdzielni Kółek Rolniczych w Ł. z siedzibą w S. W trakcie tego zatrudnienia w okresie od 1 czerwca 1979 r. do 31 grudnia 1980 r. osiągnęła co najmniej wynagrodzenie minimalne, a od stycznia do kwietnia 1981 r. osiągnęła wynagrodzenie: styczeń 4.830 zł, luty 4.830 zł, marzec 4.830 zł, kwiecień 1.732 zł, łącznie 16.222 zł. Wysokość otrzymanego wynagrodzenia Sąd ustalił na podstawie opinii biegłego. W okresie od 10 kwietnia 1981 r. do 13 grudnia 1981 r. M. S. pracowała w (...) Indywidualnych (...) w P., gdzie otrzymała wynagrodzenie: kwiecień 5.950 zł, od maja do listopada łącznie 59.500 zł, grudzień 3 565. Opierając się na opinii biegłego Sąd Okręgowy ustalił, że łącznie w trakcie tego zatrudnienia ubezpieczona otrzymała wynagrodzenie w kwocie 69.015 zł. Sąd Okręgowy ustalił także, że decyzją z dnia 22 marca 2012 r. organ rentowy przyznał ubezpieczonej emeryturę, której wysokość obliczył na podstawie art. 183 ustawy o emeryturach i rentach z FUS. Opierając się na opinii biegłego Sąd Okręgowy ustalił, że najkorzystniejsze jest wyliczenie kapitału początkowego z 20 lat wybranych z całego okresu ubezpieczenia, tj. 1970-1979, 1981, 1990-1998. Wyliczony z tych lat wskaźnik wysokości podstawy wymiaru wynosi bowiem 63,03%, a wartość kapitału na dzień 1 stycznia 1999 r. stanowi kwotę 110.270,49 zł. Odnośnie emerytury, to Sąd Okręgowy wskazał, że najkorzystniejsze jest jej obliczenie na podstawie art. 26 ustawy o emeryturach i rentach z FUS przy przyjęciu składki zaewidencjonowanej na koncie w wysokości 68.551,84 zł, kwoty zwaloryzowanego kapitału początkowego w wysokości 303.325,07 zł i średniego dalszego trwania życia w wymiarze 228,30 miesięcy. Tak wyliczona emerytura, co wynika z opinii biegłego księgowego, wynosi od 1 marca 2012 r. 1.833,96 zł.
W tak ustalonym stanie faktycznym Sąd Okręgowy uznał odwołanie za zasadne. Przywołał treść art. 183 ustawy o emeryturach i rentach z FUS oraz art. 173 tej ustawy. Wskazał, że wartość kapitału początkowego ustala się na dzień 1 stycznia 1999 r., a kapitał ustala się na zasadach określonych w art. 53 ustawy o emeryturach i rentach z FUS. W ocenie Sądu I instancji, przeprowadzone w sprawie postępowanie dowodowe wykazało, że podstawie dokumentów osobowo-płacowych istnieje możliwość wyliczenia wysokości faktycznie osiąganego przez odwołującą się wynagrodzenia za cały okres pracy w Zespole (...) w G., za okres od 1 stycznia 1981 r. do kwietnia 1981 r., kiedy pracowała w (...), za cały okres zatrudnienia w (...) Indywidualnych (...). Uwzględniając dokonane przez biegłą wyliczenia możliwym okazało się ustalenie wysokości kapitału początkowego i emerytury na poziomie wyższym niż ustalił to organ rentowy w zaskarżonych decyzjach.
Apelację od punktu 2 powyższego wyroku wniósł organ rentowy. Postawił zarzut naruszenia przepisów postępowania - art. 321 § 1 k.p.c. przez wyrokowanie co do przedmiotu, który nie był objęty żądaniem odwołującej się, sprzeczność istotnych ustaleń Sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego poprzez przyjęcie, że odwołująca wniosła odwołanie od decyzji zaliczkowej emerytalnej z dnia 22 marca 2012 r., pomimo braku odwołania oraz ustalenia w wyroku kwoty zaewidencjonowanych składek w wysokości 68.551,84 zł, pomimo trwania postępowania wyjaśniającego, którego przedmiotem jest ustalenie wysokości zaewidencjonowanych składek. Apelujący wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku w punkcie 2 i umorzenie postępowania, ewentualnie o uchylenie zaskarżonego wyroku w punkcie 2 i odrzucenie odwołania.
W uzasadnieniu podniósł, że ubezpieczona nie złożyła odwołania od decyzji z dnia 22 marca 2012 r. o przyznaniu jej zaliczkowo emerytury. W odwołaniu z dnia 5 kwietnia 2012 r. ubezpieczona w sposób jednoznaczny określiła, że odwołuje się od decyzji z dnia 16 marca 2012 r., podała znak sprawy i wskazała, że jest to decyzja ZUS o ustaleniu kapitału początkowego. Nie było przy tym przeszkód do złożenia odwołania także od decyzji z dnia 22 marca 2012 r., ponieważ decyzja ta zawierała stosowne pouczenie o możliwości odwołania się. Termin do wniesienia odwołania od decyzji z dnia 22 marca 2012 r. upłynął 22 kwietnia 2012 r. "Informację o niezadowoleniu odwołującej z decyzji emerytalnej", ZUS otrzymał w dniu 6 września 2012 r., kiedy to wpłynęło do organu rentowego pismo z dnia 31 lipca 2012 r. Nawet gdyby uznać pismo to jako odwołanie, to zostało wniesione ono po terminie określonym w art. 4779 § 3 k.p.c. W ocenie apelującego, odwołanie od decyzji z dnia 22 marca 2012 r. nie zostało jednak złożone. Z ostrożności procesowej ZUS podniósł, że decyzja z 22 marca 2012 r. jest decyzją zaliczkową, ponieważ nie można było ustalić wysokość zaewidencjonowanej składki i trwało postępowanie wyjaśniające z płatnikami składek. W decyzji tej ZUS przyjął przybliżoną kwotę składek.

May 16, 2015 at 18:58 o\clock

W sprawie o ustalenie ojcostwa

I. Punktem wyjścia do oceny, kto może być interwenientem w procesie, jest przepis art. 76 k.p.c., który głosi, że ten, kto ma interes prawny w tym, aby sprawa została rozstrzygnięta na korzyść jednej ze stron, może w takim charakterze przystąpić do tej strony. Przepis ten zawierający zasadę ogólną, odnoszącą się do każdej sprawy, nie jest - gdy chodzi o odpowiedź na pytanie, jakie osoby mogą zgłosić interwencję uboczną w sprawie określonego rodzaju - normą samowystarczalną. Odsyłając bowiem do pojęcia interesu prawnego, jako kryterium dopuszczalności interwencji ubocznej, przesuwa w zasadzie zagadnienie ze sfery prawa procesowego do sfery prawa materialnego, to bowiem prawo określa - bezpośrednio lub dzięki jego wykładni - na czym interes ten polega.
Zagadnienie ma szerszy zasięg, interes bowiem prawny rozstrzyga nie tylko o dopuszczalności wstąpienia do procesu w charakterze interwenienta ubocznego, ale także - a raczej przede wszystkim - o możliwości stania się stroną procesu. Interes prawny rozstrzyga więc o przymiocie każdego uczestnika sprawy. Rzecz oczywista, interes taki ma nie każda osoba, lecz tylko ten, którego praw może dotyczyć rozstrzygnięcie, jakie w sprawie zapadnie. Zgodnie przy tym z powszechnie przyjętym poglądem może to być - zależnie od rodzaju sprawy - bądź interes majątkowy, bądź niemajątkowy - bądź zarówno jeden, jak i drugi.
Jest rzeczą zrozumiałą, że tak ogólne określenie interesu prawnego nie może być miarodajne dla każdego rodzaju sprawy. W szczególności takie ujęcie nie może być przyjęte dla spraw o prawa stanu. Dla spraw tego rodzaju pojęcie interesu prawnego we wstąpieniu do nich w charakterze uczestnika musi być zacieśnione. Konieczność takiego zacieśnienia wynika z dwu przyczyn. Pierwsza ma charakter zasadniczy, jest nią ściśle osobisty charakter spraw o prawa stanu. Drugą przyczynę stanowią względy natury praktycznej.
Jeżeli chodzi o pierwszą przyczynę, to należy mieć na uwadze, że w każdej sprawie o prawo stanu chodzi o stosunki czysto osobiste, dotyczące bądź wyłącznie, bądź w sposób zdecydowanie przeważający przede wszystkim tylko członków rodziny w ścisłym tego pojęcia znaczeniu, tzn. małżonków lub rodziców i dzieci. Z podstawowego założenia socjalistycznego prawa rodzinnego, jakim jest zasada uwolnienia stosunków rodzinnych od wpływów obcych im czynników natury majątkowej, wynika, że w spory takie nie powinny ingerować osoby, których interes w rozstrzygnięciu sprawy nie ma charakteru osobistego. Godziłoby to w oczywisty dla naszego prawa rodzinnego postulat stabilizacji rodziny, jej ładu i spokoju wewnętrznego. Z założeń tych z kolei wynika, że w prawach tych nie mogą brać udziału jako uczestnicy osoby, które legitymują się interesem wyłącznie majątkowym. Dotyczy to w szczególności takich kategorii osób, jak spadkobiercy czy wierzyciele. Ta od dawna w orzecznictwie utrwalona zasada znalazła potwierdzenie w nowym unormowaniu, zawartym w art. 458 § 2 zdanie 2 k.p.c., w myśl którego w razie śmierci w sprawie o ustalenie ojcostwa pozwanego postępowanie w części dotyczącej roszczeń majątkowych zawiesza się do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy o ustalenie ojcostwa, po czym może ono być podjęte z udziałem następców prawnych zmarłego lub kuratora spadku.
Określając pozytywnie, jakie osoby mogą być uczestnikami spraw o prawa stanu, należy stwierdzić, że mogą to być wyłącznie osoby, których interes w rozstrzygnięciu takiej sprawy jest osobisty.
Tylko takie ograniczenie kręgu uczestników sprawy o prawa stanu nie byłoby wystarczające ze względów czysto praktycznych. Gdy chodzi o sprawy, co do których obowiązuje zasada art. 366 k.p.c., w myśl której wyrok prawomocny ma powagę rzeczy osądzonej tylko między stronami, problem, o którym mowa, znajduje rozwiązanie w tym właśnie przepisie. W sprawach tych stosunek prawny, będący przedmiotem rozpoznania, z natury rzeczy przesądza, kto może być ich uczestnikiem, np. wierzyciel, który dochodzi swej należności, i jego dłużnik; właściciel, który występuje z roszczeniem windykacyjnym, i osoba, w której władaniu rzecz się znajduje.
Inaczej problem się przedstawia, gdy chodzi o sprawy o prawa stanu, w których zapadają wyroki skuteczne także wobec osób trzecich (art. 435 § 1, art. 458 § 1 k.p.c.). W tych bowiem sprawach sam ich przedmiot nie wskazuje w sposób nie budzący wątpliwości na to, jakie konkretnie osoby mogą w nich uczestniczyć. Wprawdzie jest rzeczą oczywistą, że w sprawie takiej nie może wystąpić każda osoba trzecia (choć wyrok będzie wobec niej skuteczny), ale zasada skuteczności wyroku erga omnes mogłaby usprawiedliwiać - gdyby ją stosować bez żadnych ograniczeń - udział w sprawie bardzo szerokiego kręgu osób. W szczególności udziału w takiej sprawie mogliby domagać się bliżsi i dalsi krewni osób, o których stan cywilny w sprawie chodzi. Osoby te niejednokrotnie mogłyby się wykazać interesem osobistym w określonym rozstrzygnięciu sprawy. Mogłoby to wypaczyć sens procesu o prawo stanu. Dlatego ze względów utylitarnych zachodzi potrzeba ograniczenia kręgu także tych uczestników, którzy legitymują się interesem osobistym. Prowadzi to do zasady, w myśl której uczestnikiem sprawy o prawo stanu może być tylko taka osoba, której interes w jej rozstrzygnięciu jest bezpośredni.
Powyższe założenia prowadzą do jednolicie przyjętej w utrwalonym od dawna orzecznictwie, fundamentalnej zasady, w myśl której uczestnikami postępowania w sprawach o prawa stanu mogą być tylko osoby, których interes jest osobisty i bezpośredni. Do nich należą osoby, o których stan cywilny w sprawie chodzi, a więc małżonkowie w sprawach małżeńskich, rodzice i dzieci w sprawach ze stosunków między rodzicami i dziećmi.
Wyjątki od powyższej zasady, polegające na dopuszczeniu do sprawy o prawo stanu w charakterze jej uczestników osób mających w jej rozstrzygnięciu interes innego rodzaju (w szczególności interes majątkowy), są dopuszczalne tylko na podstawie szczególnego przepisu, takiego jak art. 1 § 2 k.r.o., który pozwala na wytoczenie powództwa o ustalenie nieistnienia związku małżeńskiego każdemu, kto ma w tym (jakikolwiek) interes prawny, czy jak art. 13 § 1 i 14 § 2 k.r.o., które zawierają podobne normy dla spraw o unieważnienie małżeństwa.
II. Nie wywołuje sprzeciwu pogląd, że opisana, a wykształcona w dotychczasowym orzecznictwie zasada rozstrzyga o uczestnictwie w sprawach o prawa stanu w charakterze strony, zarówno powodowej, jak i pozwanej. Występuje natomiast pogląd, według którego zasada ta nie odnosi się do interwencji ubocznej. Za poglądem tym ma przede wszystkim przemawiać ogólne sformułowanie art. 76 k.p.c., określającego, jaka osoba może wstąpić do sprawy jako interwenient uboczny, sformułowanie, które ustala jednakowe zasady dla wszystkich spraw, a także okoliczność, że ustawodawca pozostawił w obecnym kodeksie postępowania cywilnego przepisy o interwencji ubocznej w nie zmienionej postaci, choć zagadnienie jej dopuszczalności w sprawach o prawa stanu było sporne. Interwenient uboczny - rozumują dalej zwolennicy tego poglądu - nie wszczyna procesu o prawo stanu, a więc nie może w tej drodze zakłócić spokoju rodziny. Ingeruje w procesie dopiero wtedy, gdy on się już toczy, a więc gdy spokój rodziny uległ naruszeniu. Jego rola jest ponadto wtórna, pomaga on bowiem tylko jednej ze stron w prowadzeniu procesu. Ponadto za jego udziałem w procesie ma przemawiać to, że może on pomóc, jako osoba z reguły zaznajomiona ze stosunkami w rodzinie, w prawidłowym, zgodnym z zasadą prawdy obiektywnej, rozstrzygnięciu procesu przez sąd.
Argumentów powyższych nie można podzielić. W szczególności za szerokim dopuszczeniem interwencji ubocznej w sprawach o prawa stanu nie może przemawiać ogólne sformułowanie art. 76 k.p.c. Jak to bowiem na wstępie podkreślono, przepis ten nie normuje instytucji interwencji ubocznej w sposób samodzielny, lecz w powiązaniu z tymi normami, które rozstrzygają o pojęciu interesu prawnego. Z tej też przyczyny ustawodawca mógł w obecnie obowiązującym kodeksie postępowania dobry adwokat z Łodzi cywilnego pozostawić przepisy o interwencji ubocznej w nie zmienionej postaci.
Wypada dalej podkreślić, że niezależnie od zagadnienia, jaki charakter ma interwencja uboczna (samoistny czy niesamoistny), już sam udział w postaci zgłaszania dowodów i innych wniosków procesowych przez osobę mającą tylko majątkowe zainteresowanie w sprawie małżeńskiej lub w sprawie ze stosunków między rodzicami a dziećmi nie dałby się pogodzić z opisanymi wyżej założeniami, stanowiłby bowiem także trudną do przyjęcia ingerencję osoby stojącej poza rodziną w osobiste sprawy tej rodziny.
Wreszcie argumentu, że udział interwenienta ubocznego w sprawie o prawo stanu mógłby się przyczynić do wyświetlenia prawdy obiektywnej, nie można przeceniać. Wobec obowiązywania w procesie socjalistycznym zasady gromadzenia przez sąd materiału dowodowego także z urzędu (art. 3 § 2 k.p.c.), sąd może zasięgnąć informacji dowodowych od każdej osoby, a więc także od takiej, która chciałaby wstąpić do sprawy w charakterze interwenienta ubocznego, jak również dopuścić dowód z jej przesłuchania jako świadka. Co więcej, sąd zależnie od okoliczności może także jedną z takich osób ustanowić kuratorem w sprawie, gdy zachodzi tego potrzeba (por. art. 84 § 2 k.r.o.).
W konkluzji powyższego rozumowania należy się zdecydowanie wypowiedzieć za przeważającym w dotychczasowym orzecznictwie poglądem, że nie tylko jako strona, ale także jako interwenient uboczny może w sprawie o prawo stanu wystąpić tylko osoba osobiście i bezpośrednio zainteresowana w jej wyniku.
Zgodnie z tym należy uznać, że regułą jest, iż interwencję uboczną może zgłosić tylko taka osoba, która mogłaby być stroną procesu, lecz w takim charakterze w procesie nie wystąpiła. Jest to jednak reguła, od której mogą występować wyjątki. Tak np. w dotychczasowym orzecznictwie trafnie się przyjmuje, że w sprawie o rozwiązanie przysposobienia (którego dopuszczalność nie podlega w stanie prawnym obowiązującym w dniu uchwalenia przez Sąd Najwyższy niniejszej uchwały ograniczeniom) interwencję uboczną mogą zgłosić naturalni rodzice dziecka, są to bowiem osoby bezpośrednio i osobiście w takiej sprawie zainteresowane, pomimo bowiem przysposobienia ani dziecko, ani jego rodzice nie utracili nigdy (także w świetle wymienionego stanu prawnego) naturalnego stanu cywilnego, jaki się wytworzył na skutek urodzenia dziecka. Także w drodze wyjątku interwenientem ubocznym w sprawie o prawo stanu może być w niektórych sprawach o prawa stanu osoba legitymująca się interesem innego rodzaju aniżeli interes osobisty i bezpośredni w wyżej podanym znaczeniu. Może to mieć miejsce wtedy, gdy przepis szczególny przewiduje taką możliwość dla strony. Na przykład w sprawie o ustalenie nieistnienia małżeństwa interwenientem ubocznym może być każdy, kto ma jakikolwiek interes w rozstrzygnięciu takiej sprawy.
III. Jeżeli chodzi o interwencję uboczną w sprawie o ustalenie ojcostwa, której dotyczy postawione składowi całej Izby Cywilnej Sądu Najwyższego pytanie prawne, to z wyżej opisanych założeń wynika, że spadkobierca zmarłego mężczyzny, wskazanego w sprawie jako domniemany ojciec, nie może zgłosić interwencji ubocznej. Nie może się on bowiem wylegitymować interesem osobistym i bezpośrednim w wydaniu określonego rozstrzygnięcia; jego interes jest natury majątkowej, jako bowiem spadkobiercy chodzi mu o ochronę swoich praw do spadku. Rzecz oczywista, dotyczy to zarówno spadkobierców testamentowych, jak i ustawowych, tak jedni bowiem, jak i drudzy legitymują się takim samym co do jego natury zainteresowaniem w sprawie.
Jak to wyżej powiedziano, interwencję w sprawie o ustalenie ojcostwa może zgłosić także osoba, która nie bierze w niej udziału jako strona, choć jest to możliwe. Interwencję taką więc może zgłosić matka, gdy powództwo o ustalenie ojcostwa wytoczyło tylko dziecko, oraz dziecko, gdy jako strona powodowa występuje tylko matka.
Gdy żyje domniemany ojciec, nikt inny interwencji ubocznej w sprawie o ustalenie ojcostwa zgłosić nie może. W szczególności nie mogą tego uczynić jego dzieci, które chciałyby w ten sposób bądź nie dopuścić do poszerzenia kręgu swego rodzeństwa, bądź uzyskać w drodze ustalenia ojcostwa nowego brata lub nową siostrę. Ich interes jest wprawdzie niemajątkowy (lub lepiej: także niemajątkowy) w podanym wyżej znaczeniu, ale skoro żyje ich ojciec - jego interes i jego udział w sprawie powoduje, że ich zainteresowanie w rozstrzygnięciu sprawy schodzi na plan dalszy. Nie ma więc charakteru bezpośredniego w wyżej podanym znaczeniu.
Sytuacja ulega zmianie z chwilą śmierci domniemanego ojca. Wraz z ustaniem jego osobowości gasną lub przechodzą na inne osoby przysługujące mu w chwili śmierci prawa, ulega też w związku z tym unicestwieniu jego interes w przeprowadzeniu jakiegokolwiek postępowania, a więc także i sprawy o ustalenie ojcostwa. Dlatego kurator ustanowiony w sprawie o ustalenie ojcostwa w związku ze śmiercią domniemanego ojca (art. 84 § 2 k.r.o.) nie jest jego kuratorem, nie strzeże jego praw, lecz jest powołany w miejsce zmarłego i ma samodzielną rolę w procesie. Jednakże wskutek śmierci domniemanego ojca - tak jak wskutek śmierci jakiejkolwiek osoby - nie powstaje, gdy chodzi o jego dotychczasową sytuację prawną, próżnia. W szczególności "w miejsce" - w szerokim tego określenia znaczeniu - interesów osoby zmarłej wchodzą interesy osób pozostających przy życiu. Jeżeli chodzi o interesy majątkowe, są to jej spadkobiercy, co się zaś tyczy zainteresowania rodzinno-osobistego, są to jej najbliżsi krewni. Ich przeto interes, który był przesłaniany przez interes bezpośredni zainteresowanego, staje się - z chwilą jego śmierci - interesem bezpośrednim.
Z przyczyn wyżej podanych nie można oczywiście przyjąć, że każdy krewny domniemanego ojca może w razie jego śmierci zgłosić interwencję uboczną w sprawie o ustalenie ojcostwa. Takie stanowisko prowadziłoby bowiem do tego, że prawo wstąpienia do sprawy w charakterze interwenienta ubocznego przysługiwałoby także osobom pośrednio zainteresowanym. Aby przeto pozostać w zgodzie z opisaną wyżej zasadą ogólną, należy spośród krewnych zmarłego domniemanego ojca wybrać tylko tych, których interes w rozstrzygnięciu sprawy o ustalenie ojcostwa może być uznany za bezpośredni. Wypada uznać, że taki interes w sytuacji, gdy domniemany ojciec nie żyje, mają tylko jego dzieci, tylko bowiem one wchodzą w skład rodziny (w węższym znaczeniu), która powstaje na skutek faktu, że dzieci te pochodzą od jednego ojca. W tym ściślejszym, bezpośrednim znaczeniu tylko dzieci dotyczy fakt, że oprócz nich jeszcze jedna osoba może być uznana za ich brata lub siostrę. Innych krewnych (bocznych, dalszych zstępnych, wstępnych) to nie dotyczy, oczywiście w znaczeniu bezpośrednim.
Nie może też być uznana za osobę bezpośrednio zainteresowaną w sprawie, o której mowa, żona zmarłego domniemanego ojca, sprawa bowiem o ustalenie jego ojcostwa nie dotyczy jej rodziny. Fakt, że chodzi o rodzinę jej zmarłego męża, nie uzasadnia uznania związanego z tym interesu prawnego za interes bezpośredni w wyżej podanym znaczeniu. W sprawie takiej chodzi bowiem o stan cywilny innych osób.
Dzieci zmarłego domniemanego ojca, które zgłaszają w sprawie o ustalenie jego ojcostwa interwencję uboczną, mogą oczywiście być - i najczęściej są - jego spadkobiercami. Z całym jednak naciskiem należy podkreślić, że o ich uprawnieniu do wystąpienia w takiej sprawie w charakterze interwenientów ubocznych nie decydują ich kwalifikacje spadkowe, lecz rodzinno-osobiste powiązania ze zmarłym. Tego ich osobistego interesu nie przekreśla fakt, że mają one w rozstrzygnięciu sprawy także interes majątkowy, a nawet że w konkretnym wypadku kierują się, zgłaszając interwencję, tym właśnie interesem. Okoliczność bowiem, że określona osoba ma interes majątkowy we wstąpieniu do sprawy, nie unicestwia jej interesu osobistego, jeżeli takie zainteresowanie także występuje. Takie zaś zainteresowanie w sprawie o ustalenie ojcostwa mają niewątpliwie dzieci zmarłego domniemanego ojca, z czysto bowiem osobistego punktu widzenia nie jest dla nich obojętne, jaki będzie skład ich bezpośredniej rodziny, ściślej - jaki będzie krąg ich rodzeństwa, pochodzącego od tego samego ojca.

May 16, 2015 at 18:57 o\clock

Dowód z grupowego badania krwi

Dowód z grupowego badania krwi odgrywa doniosłą rolę w procesach dotyczących praw stanu cywilnego. Jego walory poznawcze z punktu widzenia dochodzenia do prawdy, ustalenia rzeczywistego stanu rzeczy w dziedzinie stosunków pokrewieństwa podkreślił Sąd Najwyższy w wytycznych wymiaru sprawiedliwości i praktyki sądowej z dnia 6 grudnia 1952 r. C. Prez. 166/52 (OSN 1953, z. II, poz. 31) i w uchwale pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z dnia 9 czerwca 1976 r. III CZP 46/75 (OSNCP 1976, z. 9, poz. 184), nie licząc wielu orzeczeń w składzie trzech sędziów Sądu Najwyższego.
Sąd może dopuścić dowód z grupowego badania krwi (art. 305 k.p.c.). Przeprowadzenie tego dowodu, podobnie jak i innych dowodów, jest zarządzane przez sąd w związku z toczącym się procesem. Wymaga podkreślenia, że poza wypadkami zabezpieczenia dowodów (art. 310-315 k.p.c.) ich przeprowadzenie następuje w ramach wszczętego postępowania cywilnego. Nie ma podstaw w przepisach obowiązującego prawa umożliwienie zainteresowanemu podmiotowi - przed wszczęciem procesu, ale właśnie w celu jego skutecznego wszczęcia - przeprowadzania określonego dowodu przez sąd. Tego rodzaju cel nie przyświeca nawet wspomnianej instytucji zabezpieczenia dowodów. Odnosi się to także do instytucji prokuratora, któremu w niektórych sytuacjach kodeks rodzinny przyznaje samoistną legitymację procesową do wytoczenia określonych powództw (art. 86 k.r.o.).
Nie można też abstrahować od tego, że o dopuszczeniu określonego dowodu przez sąd decyduje określona, konkretna sytuacja ukształtowana w procesie. Dowód z grupowego badania krwi, mimo jego doniosłości, jest tylko jednym ze środków dowodowych. O jego ostatecznym znaczeniu można rozstrzygać w całokształcie materiału sprawy.
W art. 307 k.p.c. uregulowane zostały pewne reguły dotyczące postępowania w wypadku przeprowadzania wspomnianego dowodu. Według art. 306 k.p.c. pobranie krwi w celu jej badania może nastąpić tylko za zgodą osoby, której krew ma być pobrana. W świetle tego przepisu nie można zmusić - tak jak w niniejszym wypadku - matki dziecka do poddania się badaniu krwi. Osoba zaś, która nie ukończyła trzynastu lat lub jest ubezwłasnowolniona całkowicie, może być poddana grupowemu badaniu krwi, za zgodą jej przedstawiciela ustawowego. Jak wynika z tego unormowania, co nie jest pozbawione konsekwencji dla sposobu rozstrzygnięcia przez Sąd Najwyższy rozważanego zagadnienia, kodeks postępowania Łódź adwokat cywilnego nie przyjął zasady obowiązku poddania się grupowemu badaniu krwi. Niezbędna jest zgoda. Sąd powinien (art. 5 k.p.c.) wyjaśnić stronom ewentualne ujemne skutki procesowe w razie niewyrażenia zgody i zasady przeprowadzenia tego dowodu. Jest rzeczą oczywistą, że w prawidłowy sposób może to nastąpić tylko w toczącym się już procesie. Na pewne złożone i delikatne problemy natury ludzkiej nasuwające się w praktyce sądowej w tej mierze zwracał już uwagę niejednokrotnie Sąd Najwyższy w swoim orzecznictwie.
Jak to podkreślił Sąd Najwyższy w wytycznych wymiaru sprawiedliwości - uchwała C. Prez. 166/52 z dnia 6 grudnia 1952 r. (OSN 1953, z II poz. 31), odmowa badania krwi, choćby wyrażona przez stronę przed postanowieniem sądu o dopuszczeniu dowodu, nie może mieć wpływu na jego dopuszczenie. Jeżeli po dopuszczeniu dowodu strona odmówi zgody na pobranie krwi, sąd rozważy przyczyny odmowy, mając w szczególności na uwadze poziom umysłowy oraz stopień wyrobienia życiowego strony odmawiającej i na podstawie art. 233 § 2 k.p.c. oceni, jakie znaczenie nadać odmowie. Jeżeli w sprawie o zaprzeczenie ojcostwa to z rodziców, które nie wytoczyło powództwa, odmawia zgody na pobranie krwi od dziecka liczącego poniżej 13 lat w celu przeprowadzenia odpowiedniego dowodu, sąd opiekuńczy może zarządzić pobranie krwi od dziecka tylko wtedy, gdy w okolicznościach sprawy dobro dziecka tego wymaga (III CZP 124/68 z dnia 17 stycznia 1969 r. - OSNCP 1969, z. 10, poz. 169). O nienależytym wykonywaniu władzy rodzicielskiej przez matkę dziecka, która w procesie o zaprzeczenie ojcostwa nie wyraża zgody na pobranie krwi dziecka, można mówić jedynie w szczególnych wypadkach, gdyby okoliczności niedwuznacznie wskazywały, że biologicznym ojcem dziecka jest inny mężczyzna pragnący uznać dziecko, czemu stałby na przeszkodzie nieuzasadniony opór matki sprzeciwiającej się przeprowadzeniu dowodu przeciwko domniemaniu pochodzenia dziecka z małżeństwa (III CR 569/68 z dnia 31 stycznia 1969 r. - OSPiKA 1969, z. 12, poz. 259).
W powołanych orzeczeniach poruszony został problem dobra dziecka, które miałoby - przynajmniej w niektórych swoistych, wyjątkowych wypadkach - polegać na wymuszeniu wbrew woli matki pobrania krwi od dziecka, które nie ukończyło trzynastu lat życia - w drodze odpowiednich drastycznych sankcji rodzinnoprawnych. Ocena, czy rzeczywiście wchodzi w grę dobro dziecka, wymaga szczególnej ostrożności i rozwagi. Nie ma podstaw do uogólniającej tezy, że dobro dziecka można utożsamiać z zasadą prawdy obiektywnej w sferze praw stanu cywilnego (III CZP 87/70 z dnia 7 czerwca 1971 r. - OSNCP 1972, z. 3, poz. 42), w imię której należałoby w przedstawionych przez Sąd Wojewódzki okolicznościach przeprowadzić wymuszony prawnie dowód z grupowego badania krwi, gdy chodzi o dziecko.
Rozważając przedstawione zagadnienie prawne z tego punktu widzenia nie można pominąć tej niezwykle istotnej okoliczności, że na podstawie obowiązującego prawa nie można samej matki dziecka w żaden sposób zmusić do poddania się badaniu krwi (art. 306 k.p.c.). Ten stan rzeczy nie może też być pozbawiony znaczenia przy rozstrzyganiu kwestii wymuszenia w drodze sankcji rodzinnoprawnych poddania dziecka do lat trzynastu grupowemu badaniu krwi.
W konsekwencji należy dojść do wniosku, że niedopuszczalne jest zobowiązanie przez sąd opiekuńczy matki oraz małoletniego dziecka (art. 306 k.p.c.) do poddania się grupowemu badaniu krwi w związku z ubieganiem się ojca dziecka o wytoczenie powództwa o zaprzeczenie ojcostwa. Jest rzeczą oczywistą, że w razie wytoczenia powództwa o zaprzeczenie ojcostwa przez prokuratora (art. 86 k.r.o.) sąd może na zasadach ogólnych dopuścić dowód z grupowego badania krwi, w związku z czym nie można też wyłączyć wspomnianych wyżej komplikacji.